Bacznosc! Faszyzm w sklepie meblowym!
Europejskie spojrzenie na "polityczna poprawnosc"
Published: 1997-01-01

Jak wiadomo, jedna z najwiekszych bolaczek naszych czasow jest powszechny oportunizm warstw wyksztalconych zwany "polityczna poprawnoscia".

Objawia sie on glownie bohaterska i bezkompromisowa obrona swobody slowa i rownie wielka nienawiscia do jakiejkolwiek cenzury. Byloby to zaiste godne podziwu stanowisko, gdyby nie fakt, ze w rzeczywistosci wolnosc wypowiedzi sprowadza sie, no wlasnie, do pochwaly wolnosci slowa. Glosic chwale nieskrepowanej wolnosci wypowiedzi mozna wszedzie, gorzej jest natomiast z bardziej prozaiczna i w gruncie rzeczy elementarna tolerancja dla odmiennych opinii. Ci sami ludzie bowiem tak bardzo miluja wolnosc, ze uwazaja za stosowne kryminalizowanie wypowiedzi, ktore niezgodne sa z ich wykladnia wolnosci. Przy czym, jak zwykle bywa, ich ideowy fanatyzm znakomicie wspolgra z ich nadbardziej przyziemskimi interesami. Nie bedzie chyba przesada stwierdzenie, ze ta nowa kasta kaplanska, wyposazona w przywileje, a pozbawiona odpowiedzialnosci i rozstrzygajaca co jest prawda, a co falszem, co jest dobrem a co zlem, co jest sluszne a co nie, jest jednym z najwiekszych problemow wspolczesnosci. A zlikwidowanie jej monopolu na formulowanie i rozstzryganie problemow nalezy bez watpienia do najwazniejszych zadan intelektualnych tu i teraz. Ten bowiem kto ma monopol na wskazywanie, kto jest wrogiem a kto przyjacielem i jednoczesnie czyni to w sposob bezwzgledny, agresywny i fanatyczny ma de facto monopol wladzy. Kwestia tzw. "political correctness" jest wiec kwestia w calym tego slowa znaczeniu polityczna.

W jezykowym arsenale wyznawcow politycznej poprawnosci znalezc mozna wiele slow-kluczy, czy wlasciwie mowiac, slow-wytrychow przy pomocy ktorych nie tylko latwo mozna zaczarowac rzeczywistosc, ale i, co wazniejsze, rozbroic moralnie politycznych adwersarzy. Pojecia te bowiem nie sa uzywane w zboznym celu opisu swiata widzialnego. Nie, ich podstawowym zadaniem jest wytworzenie pewnej intelektualnej i uczuciowej aury, wytworzenie atmosfery grozy, ciagle czyhajacego niebezpieczenstwa, atmosfery niepewnosci i egzystencjalnego strachu. Ludzie maja sie po prostu bac, i to nawet nie czegos konkretnego czy namacalnego, ale po prostu tak w ogole, rzec mozna metafizycznie. I to nie tylko innych ludzi ale i, o dziwo, rowniez samych siebie. Istny, jakby powtorzyc za prof. Kolakowskim, "horror metaphysicus". Nakaza permanentnej czujnosci, tropienie wrogow i dywersantow, jak rowniez przezwyciezanie wlasnych przesadow staje sie wiec z czasem jednym z kardynalnych obowiazkow "swiatlego" i "wyzwolonego" obywatela. Metoda zas do tego celu prowadzaca sprowadza sie do nieskomplikowanej, propagandowej formuly: "guilt by association" czyli winy poprzez proste skojarzenie.

Wydawaloby sie, ze po upadku komunizmu spokojny czlowiek tak na Wschodzie jak i na Zachodzie powienien nareszcie odetchnac pelna piersia. Koszmar minal, czas wiec na odrobine optymizmu. Ze zdziwieniem jednak tenze spokojny obywatel czytajac prase, ogladajac telewizje i sluchajac radia odkrywa, ze wedlug kol opiniotworczych wrog nie tylko nie zasnal, ale wciaz czuwa - gotow kazdej chwili do agresji na demokratyczne, obywatelskie swobody. Kimze jednak on, ten straszny potwor tak naprawde jest? O odpowiedz nietrudno bo imion ma on wiele i to powszechnie znanych. Oto jawi sie pod takimi postaciami jak: populizma, nacjonalizm, rasizm, antysemityzm, prawicowy ekstremizm, fundamentalizm, zoologiczny antykomunizm, czyli krotko a dosadnie mowiac nie jest on niczym innym jak po prostu - faszyzmem. Faszyzm wiec znowu jest na ustach wszystkich, przezywa na nowo zawrotna, oszalamiajaca kariere. Tak, dowiaduje sie nasz stateczny obywatel, to nic innego jak wlasnie ten stary, zmurszaly, rozgromiony podczas ostatniej wojny faszyzm jest dzisiaj tym najwiekszym zagrozeniem dla narodow i ludow Europy, jego zwalczanie staje sie nie tylkocoraz bardziej naglaca koniecznoscia, ale i moralnym obowiazkiem wszystkich ludzi dobrej woli. Faszyzm nie przejdzie! Nigdy, przenigdy, za Boga! - grzmia miedzynarodowe mass-media. Po naszym (a wlasciewie mowiac - po waszym) trupie! Non Possumus!

Im dalej w przeszlosc odchodzi pamiec komunizmu, z tym wieksza sila wzmaga sie antyfaszystowska histeria. Lud wychodzi na ulice, aby zademonstrowac swa nienawisc dla ludzi chorych z nienawisci. Intelektualisci rytualnie pala kukly Nietolerancji. Politycy zadaja stanowczych krokow sil porzadkowych. Prawnicy licytuja sie w wynajdywaniu coraz to nowych pragrafow na podstawie ktorych mozna osadzic w zamknietych aresztach przeciwnikow otwartego spoleczenstwa. Nie ma wolnosci dla wrogow wolnosci - glosza urbi et orbi autorytety moralne. A wrog okazuje sie jest wszedzie, czai sie za kazdym rogiem ulicy, kryje sie za kazdym kzrakiem, moze nawet przybrac postac 80-letniego wujka, albo najlepszego kolegi z wojska. A nowe depesze ciagle nadchodza: Jean Marie Le Pen morduje we Francj Arabow i wywraca zydowskie nagrobki cmentarne, Franz Schoenhuber wskrzesza w zjednoczonych Niemczech Waffen-SS, Gianfranco Fini brutalnie kontroluje punktualnosc wloskich kolei zelaznych, Saddam Husein podklada bomby w Nowym Jorku. Wlodzimierz Zyrynowski moczy nogi w Oceani Indyjskim, Joerg Halder dokonuje czystek etnicznych w Wiedniu, ajatollach Chomeini, choc podobno zmarly, nadal poluje na pisarza Rushdiego, Pat Buchanan chroni w Amercye hitlerowskich zbrodniarzy, ojciec Rydzyk goli w Warszawie glowy libertynskim poslom, filozof Roger Garaudy bezczesci w Paryzu pamiec kilku milionow ofiar rasistowskiego ludobojstwa, a hrabia Wachtmeister podpala w Szwecji meczety. O zgrozo, obywatele, grozo! Faszyzm! Bacznosc! Faszyzm!

Nasz Kowalski, Schmidt, Dubois czy Svenson jest wstrzasniety i przerazony. Z grobu wstaja upiory przeszlosci i gotowe mordowac, gwalcic, torturowac i ponizac. Trzeba natychmiast cos robic - mysli - trzeba dzialac, protestowac, demonstrowac, dawac odpor silom zla i przemocy. Nie ma chwili do stracenia, jutro moze byc za pozno. Juz, juz... ma Svenson ze Schmidtem chwycic za, zawsze bedace w pogotowiu w piwnicy, drzewce z powiewajaca dumnie banderola "Precz z niewola! Niech zyje wolnosc!" i wylec na ulice, by wyarzic swoja nieskonczona pogarde dla ludzi pogardzajaych czlowiekiem, gdy nagle... jakims dziwnym trafem, jakby za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki ... nastepuje chwila opamietania. Kowalski rozglada sie wokol, patrzy uwaznie, obserwuje podejrzliwie, rozmawia z przyjaciolmi i rodzina, wypytuje sasiadow i kolegow z pracy, slucha kazan w kosciele, dyskutuje w kawiarni, na meczach pilki noznej i w pociagu, i ... coz? Przeciera ze zdumieniem oczy i ... nic. Z wyjatkiem paradujacego od czasu do czasu po ulicach Warszawy w mundurze Gestapo poety Brzoski-Brzeskiewicza zadnego faszysty zidentyfikowac nie jest w stanie. Tak, to prawda - mysli - widzialem kilka miesiecy temu takiego jednego mlodzienca w wysokich buciorach i dziwnej kurtce, ale nie powiem, abym sie go specjalnie obawial. Mowiac szczerze to juz bardziej strach ogarnial mnie na widok rozczochrancow, ktorzy tego ogolonego osobnika gonili.

I tak, nasz spokojny i wstrzemiezliwy Niemiec, Francuz, Szwed czy Polak opuszcza z ulga swiat Orwellowskiego jezyka surrealizmu, histerycznej wrzawy i powraca szczesliwie na lono rzeczywistosci. Podziwia na powrot przyrode, ludzka glupote traktuje poblazliwie i z pogoda ducha, nie zmienia czasu z letniego na zimowy, czyta tylko niskonakladowe gazety i czasopisma, w telewizji oglada tylko mecze pilkarskie, a radiu slucha wylacznie prognoazy pogody. Ksiazki czyta z pasja, ale glownie te sprzed roku 1945, kontempluje malarstwo i muzyke, ale najchetniej te sprzed 1918 roku. I nie myli juz wiecej szlachetnego idealizmu z fanatyzmem czy fundamentalizmem, radykalnej krytyki rzadzacych z populizmem, dumy narodowej z prawicowym ekstremizmem, surowej polityki imigracyjnej z rasizmem, a kontrowersyjnych badan historycznych ze szczuciem na inna nacje. I przede wszystkim nie obawia sie juz "faszyzmu", bo wie, ze pojecia tego wcale nie uzywa sie obecnie w celu opisu jakiegos, byc moze niebezpiecznego, fenomenu ideologicznego, a raczej z oczywistym zamiarem moralnej dyskredytacji przeciwnika politycznego zgodnie ze znana taktyka lewicy lat 60-tych: "Gen. De Gaulle - czolowym faszysta Europy". Grozba faszyzmu straszone sa dzisiaj ludy europejskie przez ludzi poteznych i wplywowych, ludzi, ktorych potega zasadza sie wlasnie na propagandowej, socjo-technicznej manipulacji masami.

* * *

Pod koniec ubieglego roku ukazala sie w prasie swiatowej sensacyjna wiadomosc. Amerykanska Anti-Defamattion League (Liga Przeciw Znieslawianiu i Oszczerstwom) zazadala 200 tysiecy dolarow odszkodowania, przeprosin i publicznego wyrazenia skruchy od przedstawicieli wielkiego, szwedzkiego koncernu meblowego IKEA. Zdaniem ADL koncern IKEA posiadal w przeszlosci blizej niesprecyzowane, grozne, faszystowskie powiazania. ADL zagrozila takze, ze w wypadku nie spelnienia zadan ogloszony zostanie przez nia bojkot towarow IKEA-i w calych Stanach Zjednoczonych.

Co sklonilo, pytaja dociekliwi, organizacje o tak przeciez szlachetnej, budzacej zaufanie nazwie do przedsiewziecia doprawdy spektakularnych dzialan przeciwko firmie meblowej? Czyzby IKEA wykorzystywala w czasie ostatniej wojny prace niewolnicza, albo tez wspomagala niemiecki przemysl zbrojeniowy? Otoz nic podobnego. Okazuje sie bowiem, ze powodem tej zdecydowanej reakcji amerykanskich obroncow czci i honoru byl fakt, ze zalozyciel i wlasciciel IKEA-i, szwedzki przedsiebiorca Ingvar Kamprad w czasach studenckich, pod koniec lat 40-tych i na poczatku 50-tych, uczeszczal w Malmoe na prelekcje Pera Engdahla, przywodcy mikroskopijnej partii prawicowej - "Ruch Mlodo-szwedzki", ktora przed wojna rzeczywiscie nie kryla swych wyraznych sympatii faszystowskich. W tym tez czasie Ingvar Kamprad napisal dwa listy fo Engdahla, w ktorych wyrazal swoje zainteresowanie idea korporacyjna i podziw dla intelektu Engdahla. Listy te tafily 45 lat pozniej w rece kilku szwedzkich [?] dziennikarzy, ktorzy nie omieszkali ich odpowiednio wykorzystac. i do tego tylko sprowadza sie cala afera, caly "faszyzm" IKEA-i.

W grudniu 1995 roku Ingvar Kamprad publicznie wyrazil skruche z powodu grzechu mlodosci, a kierowany przez niego koncern wplacil zadana sume "Lidze Przeciw Znieslawianiu I Oszczerstwom". Tak wiec po 50-ciu latach od zakonczenia II wojny swiatowej faszyzm raz jeszcze zostal chwalebnie zwyciezony. Tym razem jednak nie na polach bitewnych, ale w branzy meblowej.


Przedruk ze "Stanczyka".


Additional information about this document
Property Value
Author(s): Jaroslaw Zadencki
Title: Bacznosc! Faszyzm w sklepie meblowym!, Europejskie spojrzenie na "polityczna poprawnosc"
Sources: Przedruk ze "Stanczyka", # 1(30),1997
Contributions:
n/a
Published: 1997-01-01
First posted on CODOH: June 29, 1997, 7 p.m.
Last revision:
n/a
Comments:
n/a
Appears In:
Mirrors:
n/a
Download:
n/a